sobota, 10 marca 2012

Rozdział X

Hiszpańska, gorąca noc. Miguel i Pedro postanowili wyjść na miasto. Szybko doszli do jakiegoś pobliskiego pubu, gdzie zamówili kolorowe, nieco niemęskie drinki. Rozsiedli się na kanapach ulokowanych na zewnątrz. Powoli sączyli alkohol, debatowali na temat nowej taktyki gry i omawiali mecze, które czekają ich od nowego sezonu. W między czasie, Miguel namierzył swym wzrokiem podrywacza całkiem ładne, dwie kobietki. Zachęcajaco się uśmiechnął i puścił oczko. Pedro podążył za wzrokiem przyjaciela, zawstydził się i spuścił wzrok, zasysając się mocniej na słomce. Był okropnie nieśmiały, w przeciwieństwie do Miguela, który wdzięcznie odgrywał rolę współczesnego Casanovy.

˟˟˟

Po policzkach Adelie nadal spływały łzy. Czuła się taka.. taka zraniona przez najlepszą przyjaciółkę!
- Jak ona mogła to powiedzieć? Przy Croissantach? Nienawidzę jej! Niech się zadławi językiem Diego i niech skurcze w stopach nękają ją przez całe życie, a chlor wyżre jej oczy - myśli coraz szybciej krążyły po głowie brązowowłosej. W stanie narastającej kurwiozy wpadła na łysego Sergio. Zmierzyła go wzrokiem, nawet nie rejestrując, co do niej powiedział. W ramach niezrozumiałego odwetu na Juliet, postanowiła połączyć swoje i chłopaka usta w pocałunku. Sytuację zobaczył Marcelo, który właśnie trochę poszukiwał Adelie. Obserwując zajście zdał sobie sprawę, że wspólny dzień zmusił go do polubienia, a nawet nieco bardziej, dziewczyny. Blondyn nieco wykończony psychicznie, zachwiał się, powstrzymał łzy i powędrował do pokoju, gdzie padł na łóżko. Druga, ważna osoba zraniła go tego dnia.

˟˟˟

- Pedro, nie przesadzasz? - szepnął Miguel do ucha przyjaciela, który właśnie zamawiał następnego drinka.
- Jest okej - ten uśmiechnął się jak przez mgłę i poklepał go po plecach.
- To może się gdzieś przejdziemy? - zaproponował już na głos Miguel. Dziewczyny entuzjastycznie się zgodziły. Były to oczywiście piękne Polki, które spędzały wakacyjne dni w tej hiszpańskiej miejscowości. Pedro był zachwycony jedną z nich - Zuzą. Dziewczyna o słodkiej urodzie, z pięknym uśmiechem i blond włosami. Miguel zaś wolał nieco mniej niewinną z wyglądu - Magdę, o ciemnych włosach i przenikliwym spojrzeniu.
Spacerując po okolicy grupa natchnęła się na grupę skaterów. Dziewczyny zachwycone widokiem uzdolnionych i przystojnych poskramiaczy kawałka drewna, chciały już opuścić waterpolistów. Jednak niezbyt trzeźwy Pedro postanowił zareagować. Pewnie podszedł do jednego z jeźdźców i zapytał się czy może pożyczyć na chwile jego deskorolkę. Otrzymał ją od właściciela, który z lekką kpiną obserwował pływaka i jego nieudolne próby. W końcu Pedro jako tako skoordynował ruchy i postanowił zrobić ollie, które nie wiadomo jakim cudem, ale mu wyszło i to nawet całkiem wysoko. Chłopak poczuł zastrzyk pewności siebie, szczególnie w momencie gdy Zu spojrzała na niego z nieskrywanym zainteresowaniem i podziwem. Postanowił więc przeskoczyć niezbyt wysoki murek. Oczywiście próba skończyła się niepowodzeniem. Chłopak zdarł sobie całkiem porządny kawałek skóry i dodatkowo upadł na szkło, które ochoczo powbijało się w tkankę. 

˟˟˟

- Chyba nie powinniśmy... mam złe przeczucia, Eduardo! - w przerwach od pocałunku wyszeptała Cristina. On przyłożył jej palec do ust - ciii. Co się może stać? - czule się uśmiechnął.
- Właściwie to... nic, nie ważne - odwzajemniła uśmiech.
Para znów powróciła do pocałunków. Eduardo wziął ją pewnie na ręce i przeniósł na łóżko. Oboje zatopili się w świeżo wypranej, pachnącej, mieciutkiej, hotelowej pościeli.

˟˟˟

W łóżkowej sytuacji była również córka Eduardo. Powoli dochodziło do niej co robi i jak bardzo jest to głupie zachowanie. Nie wystarczyło jej odwagi, by przerwać stosunek z Sergio. Posłusznie poddawała się jego pieszczotom. Symulowała orgazm, a gdy było już po wszystkim odetchnęła z ulgą. Poczekała aż chłopak zaśnie i po cichu wymknęła się z pokoju, zalewając się łzami. Powędrowała do pokoju dziewczyn, w tym i  jej. Oczywiście okazał się zamknięty. Śpiące w nim Chelle i Virginia nie reagowały na walenie w drzwi. Adelie osunęła się na ziemię opierając plecy o drzwi. Znalazła w spodniach jakiegoś ostatniego, wymiętego papierosa. Odpaliła i mocno się zaciągnęła, przy okazji dławiąc się łzami. Kiedy w końcu miała dość lodowatych kafelek pod pośladkami, wstała, kopnęła w drzwi i poszła do pokoju Croissntów. 

˟˟˟

Okaleczony Pedro i Miguel dotarli do hotelu. Zostali opuszczeni przez dziewczyny, które wolały podniecać się prawdziwymi skaterami. Nie mogąc nigdzie znaleźć wody utlenionej i jakiejś pęsety do wyciągania szkła, Miguel postanowił iść do pokoju Eduardo. Pewnie otworzył drzwi, nawet nie pukając. 
- Tato! masz wodę utle... - przerwał gdyż jego oczy zarejestrowały nagą Cristine, która próbowała się ukryć pod skrawkiem prześcieradła. 
- Co to kurwa jest?! - wrzasnął. - Nienawidzę Cię, nienawidzę! Jak możesz to robić mamie?! Zaraz do niej zadzwonię, powiem jej jakim jesteś skurwysynem! - wybiegł z pokoju. 

˟˟˟

- Diego? - blond chłopak na dźwięk otwieranych drzwi uniósł głowę. 
- Niestety nie - odezwała się cicho, zapłakanym głosem.
- Wyjdź - mruknął chłopak. 
Adelie zignorowała to, przysiadła się obok niego i zaczęła ponownie płakać. 
- Zrobiłam coś okropnego...
- Widziałem! Myślałem, że jesteś inna! Wracaj sobie do Sergio! - znów wtulił twarz w poduszkę - dziwka... 
W tym momencie cicho otworzyły się drzwi. Weszła Juliet i Diego. Marcelo, który na dobiegające dźwięki automatycznie podniósł głowę, zabił ich wzrokiem. 
Nie miał już nikogo bliskiego. Czuł obrzydzenie do tych wszystkich ludzi. Na dodatek oni dopadli do Adelie, a nie do niego. A przecież też czuł się zraniony i miał złamane serce...
- Adelie, przepraszam! Ja nie chciałam! - przytulała ją Juliet
- Co się stało? - usiadł z drugiej strony Diego. Odwrócił się do brata: - zrobiłeś jej coś? - warknął 
- Nie, nie! To nie Marcelo - powiedziała Adelie. - To wszystko moja wina! - dziewczyna wtuliła się mocno w  przyjaciółkę, która była przesiąknięta męskim zapachem. 
- Właściwie to twoja wina - kontynuowała dziewczyna - ale mogłam się zachować inaczej. Bo.. bo ja się przespałam z Sergio, bo chciałam zrobić ci na złość.
Marcelo nie mógł słuchać tego potoku słów wytwarzanego przez rozhisteryzowaną dziewoje. Szukając iPoda, zauważył, że zegarek wyświetla 4:04, westchnął. Znalazł w końcu maszynkę do puszczania muzyki. Odtworzył utwór Bring me the horizon - Sleep with one eye open i niesamowicie szybko zasnął, ze słowami "get on your fucking knees, and cry me a fucking river" na ustach.

Za niecałe dwie godziny w pokojach rozbrzmi budzik. Nastąpi oficjalne zakończenie tego jednego z najbardziej burzliwych dni, w karierze Acuario. 

11 komentarzy:

  1. Wow! no szacun. :D
    świetne ttoo^^ ;* ;)
    No ja czasem się staram odrabiać lekcję w sobotę. ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Inspiracje będziesz brać z tego miejsca, z którego wędrowały na mojego bloga, czyli ze strony www.weheartit.com :)

    Dziękuję, powodzenie na pewno się przyda! ;) :*

    A co do rozdziału do tak jak każdy inny - świetny!
    Masz talent, nie zmarnuj go :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy pojawi się następny rozdział ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne to!! Podziwiam :)
    Obserwuję i mam nadzieję, że Ty również dołączysz do grona moich obserwatorów? :)
    Zapraszam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ok, w takim razie czekam z niecierpliwością :)
    Jak już się pojawi to daj znać :))

    OdpowiedzUsuń
  6. cudowny rozdział! obserwuję i zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny jest ten rozdział ! :)
    Szkoda, że już się tutaj nie udzielasz :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Hi, jestem Karolinka, muszę uznać, że niezmiernie ciekawie piszesz twojego bloga, nader z zapałem na niego wstąpię musowo jeszcze nie raz, pozdrawiam Cię, buziaki !

    OdpowiedzUsuń