niedziela, 22 stycznia 2012

Rozdział VI

Przy ośrodku. W tym samym czasie co wydarzenia w miejscu zbiórki. 

Cristina czuła pod plecami zimną, nieprzyjemnie chropowatą ścianę. Napierał na nią Eduardo, całując zachłannie i namiętnie. Jego duże ręce, szybko wślizgnęły się pod jej bluzkę. Szybkim, wprawnym ruchem rozpiął stanik. Przyssał się ustami do sutków, drażnił mocno czubkiem języka i delikatnie gryzł. Ręce Cristiny zjechały ku jego kroczu, rozpięła rozporek. Ukucnęła. Lubiła miłość francuską. Jednak on dziś miał ochotę na coś zupełnie innego. Po chwili zabawy, pociągnął ją za rękę, by wstała i bez pardonu włożył dłoń do majtek. Mocnymi ruchami pocierał łechtaczkę i nagle dwoma palcami mocno wbił się w jej mokre wnętrze. Zamruczała z rozkoszy, jej serce waliło, a oddech był przyspieszony. Gwałtownie wyciągnął rękę z bielizny i jednym, szybkim ruchem obrócił ją tyłem do siebie. Zdjął z niej sportową spódniczkę i koronkowe stringi. Wykręcił ręce i mocniej przycisnął do muru. Cristina czuła na pośladkach jak jego twardy penis zatacza kółeczka. W końcu wbił się w nią. Dziewczyna krzyknęła i nieco bardziej się wypięła. Posuwał ją w zawrotnym tempie, przy czym zaczął całować jej szyje, naprzemiennie gryząc. Po ciele Cristiny zaczęły przeszkodzić dreszcze rozkoszy. Dyszała. W ostatnim momencie wyszedł z niej i niespodziewanie zaczął drażnić drugą dziurkę. Delikatnie rozciągał ją palcami, aż w końcu wbił się w nią, z całej siły. Dziewczyna krzyknęła, jednocześnie i z bólu i z przyjemności. On coraz szybciej się w niej poruszał, oboje głośno jęczeli. Przed oczami zawirował im świat, dreszcze przyjemnie rozchodziły się po ciele. Cudowny orgazm przechodził przez ich ciała. 

♥♥♥ 

Zawodnicy Acuario stali już zniecierpliwieni. Trenerzy byli mocno spóźnieni, a to zupełnie do nich nie podobne. W końcu wyszli z ogromnymi rumieńcami na twarzy. Jednak nikt tego właściwie nie spostrzegł. No może oprócz Pedro. 

Pływacy podreptali za swoimi trenerami. Ku zdziwieniu nie poszli na bieżnie tylko na sale. 
- Dziś trening specjalny. Trening wspólny! - krzyknął Eduardo
- Kondycyjny! - dopowiedziała Cristina.
- Znaczy pewnie nie przeżyjecie - perfidnie się zaśmiał.

Kadra trenerska wcale nie przesadziła z tym określeniem. Już po 15 minutach wszyscy byli wykończeni, a do końca treningu brakowało im jeszcze godzina i czterdzieści pięć minut. Wszyscy błagalnie spoglądali w kierunku ogromnego zegara, jednak jego wskazówki jakby spowolniły. Zawodnicy robili dziwne ćwiczenia związane z bieganiem, podnoszeniem ciężarów, pompkami, gumami, piłkami i tak dalej. Ze wszystkich pot lał się strumieniami, a więc zapach na sali był dość nieprzyjemny. Po jeszcze godzinnym tyraniu w końcu dostali chwile przerwy. 
- Przez te ostatnie 40 minut pogramy w piłkę nożną - ucieszyła się Cristina. 
- Dziewczyny na chłopaków. Ten kto wygra nie będzie miał wieczornego treningu na basenie! - dokończył Eduardo. Byli dziś wyjątkowo zgodni w tym co mówili i to irytowało wszystkich. 
W zaciętym meczu jakby zupełnie przez przypadek doszło do remisu. Miała być dogrywka, ale nie zdążono i przyszła armia tańca towarzyskiego. Skrzywili się czując smród na sali i wzrokiem zabójcy zmierzyli zawodników. 

♥♥♥ 

Virginia i Chelle jako pierwsze wpadły do pokoju, uśmiechnęły się porozumiewawczo i we dwie wpadły do łazienki. 
Adelie i Juliet przyszły po paru minutach. Marząc o przyjemnym, zimnym, szybkim prysznicu pociągnęły za klamkę. Jednak z łazienki dobiegły je tylko chichoty tamtej dwójki.
- Genialnie - mruknęła Adelie. 
- Genialnie - powtórzyła Juliet, zawiesiła się chwilowo - to chodźmy się kąpać do Croissantów. 
- Co?! - oczy szeroko otworzyły się wysokiej
- Ojej, chodź! - wywróciła oczami i pociągnęła przyjaciółkę w głąb pokoju. 
Wzięły wszystkie niezbędne rzeczy do mycia i pobiegły do pokoju chłopców. Bezwstydnie otworzyły drzwi łazienki i pisnęły, gdyż pod prysznicem znajdował się zupełnie nagi Diego. Słysząc kobiece głosiki wyłonił się również Marcelo, spojrzawszy na brata, teatralnie zasłonił oczy ręką
- Stary, ubierz się! Dupeczki tu są w końcu! 
Juliet dziko się spojrzała i przywaliła mu w brzuch z łokcia. Delikatnie, na razie tylko ostrzegawczo. 

♥♥♥

W końcu jakoś tak samo wyszło, że znaleźli się w 4 pod jednym prysznicem. Było cholernie ciasno, a pół nagie ciałka ocierały się o siebie. Wytworzono gęstą piane, która była wszędzie, a spod prysznica lała się gorąca woda - na rozluźnienie mięśni...
Do niezamkniętej łazienki właśnie wparował Lolo, zauważył, że za bardzo nic nie widzi. Zaczął się obawiać, że stracił wzrok i już miał siać panikę, ale zdał sobie sprawę, że to tylko niegroźna para wodna. A potem zrozumiał, że pod prysznicem wcale nie ma jednej osoby. Otworzył szeroko buzie, zdrowo sobie zaklął i wymruczał
- Jezu Maria! Orgia, armagedon... Wszystko na raz! 
Głosy pod prysznicem ucichły. Marcelo wyjrzał z kabiny.
- O hej Alejandro! Przyłączysz się?
Z prysznica dobiegł głos wszystkich - Nie!
i właściwie równocześnie z nimi, mały też odpowiedział - nie!

6 komentarzy:

  1. skoro dla starszych to ja nie czytam! hehe ;D
    przeczytałam jednak! świetne, naprawdę świetne. xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiste! ^o^ ! ! ! Mam kilometrowego banana na twarzy ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, zauważyłam go gdy czytałaś :D

      Usuń
  3. dziwne ,że był remis :D
    skoro dziewczyny grały mecza na chłopaków ^^
    fajny blog !

    OdpowiedzUsuń